W wieku 6 lat oznajmiłam najbliższym: "Będę leczyła zwierzęta!" Zapewne nikt nie uwierzył w to co mówi dzieciak. Myśleli, że to normalne ze względu na codzienne przebywanie ze zwierzętami, począwszy od kotów skończywszy na świniach.
W drugiej gimnazjum miałam już plan co do swojej najbliższej przyszłości i kurczowo się go trzymałam. Dostałam się do Technikum Weterynaryjnego w Grudziądzu (obecnie będę szła do trzeciej klasy). Odbyłam półroczny wolontariat w gabinecie weterynaryjnym, dwutygodniową praktykę (również w gabinecie, ale już innym i na pewno wspomnę jeszcze o tym ).
Miałam kilka razy tzw. załamki.. Zastanawiałam się czy na pewno dobrze wybrałam, czy dam sobie radę z nauką, przede wszystkim z nią, bo jeśli chodzi o krew i te sprawy to jest okey. "Pocieszałam się" tym, że teraz i tak nie jest najgorzej, że jeśli w tym momencie nie mogę sobie dać rady to co będzie na studiach? Po takich przemyśleniach brałam się w garść i nie pozwalałam moim ambicjom odejść w zapomnienie. Teraz wiem, że weterynaria to jest to co kocham i nigdy z niej nie zrezygnuję. Jeśli jednak ona będzie próbowała zrezygnować ze mnie, wtedy dalej będę walczyć, bo jak mówi pewna Pani Weterynarz z praktyk: "Weterynaria jest dla wytrwałych", a ja.. przecież jestem wytrwała.
Dagmara
Ja i Pogaracz
O :)
OdpowiedzUsuńW takim razie witam sąsiadkę :)
Technikum wet. trudną drogę wybrałaś do zawodu, ale może będzie potem łatwiej.
Teraz na studia?
Jakie misto?
Jeszcze 2 lata w tech. mnie czeka, a chciałabym iść do Olsztyna.. Pożyjemy zobaczymy co z tego wyjdzie ;) A Ty który rok i gdzie? :)
OdpowiedzUsuń